Archiwum

Archive for the ‘TechLand’ Category

GamesCom 2009 – Veni, Vidi, Vici

2009/08/25 10 Komentarzy

Well done, Turner! (Gra: Comix Zone)
Cytat dla polskiej branży wydawniczej: What are you waiting for? Christmas? (Gra: Duke Nukem)

Premierowy GamesCom w Kolonii zakończony. Wedle oficjalnych doniesień organizatorów były to największe targi w historii branży – info za serwisem Gamasutra. 245 tysięcy odwiedzających, w tym aż 17 tysięcy tzw. trade visitors, czyli szeroko rozumianych branżowców. Targi na pewno udane, o czym sam miałem okazję się naocznie przekonać, ponieważ spędziłem tam bite pięć dni. Zresztą, jak mogłby się nie udać targi na których po raz pierwszy ludzie (nie mam tu na mysli dziennikarzy tylko „zwykłych” graczy) mają okazję zagrać w Diablo 3, Mass Effect 2, Dragons Age: Origins, poskakać na „prawdziwej” desce w nowym Tony Hawku itd.? Ktoś musiałby coś wyjątkowo spieprzyć. Tego można się zaś spodziewać po wszystkich, ale nie po Niemcach, którzy podobnie jak w Lipsku dopięli wszystko na ostatni guzik. Postanowiłem, że nie będę pisał relacji bo tych jest juz masa w sieci. Poniżej kilka, luźno sformułowanych myśli jakie mnie naszły po pięciu dniach święta graczy jakim jest GamesCom.

1. Przyszłość gier

Kiedy pisałem artykuł do ostatniego Psx Extreme („Rynek się zmienia, nie zostawaj w tyle!”, Psx Extreme #144) miałem oczywiście przekonanie, że to co tam piszę jest prawdą i tylko prawdą. Niemniej jednak, nie spodziewałem się, że moje tezy tak dokładnie pokryją się z tym co zobaczę na GamesCom. W zasadzie wszystko to, co zobaczyłem na targach pokrywa się z moimi przewidywaniami:

  • Dominacja Nintendo. A może inaczej… Dominacja IDEOLOGII  i myślenia o rynku, które prezentuje ta firma. Po pierwsze, Wii obecne w każdym zakamarku targów. Na stoiskach niemal wszystkich wydawców (małych i dużych) dostępne były gry na tę platformę. Ta dominacja ma jednak o wiele ważniejszy wymiar. Targi dosłownie zalane były przez gadżety do gier, czerpiące z prostych rozwiązań Nintendo. Dlaczego w nowym Tonym Hawku jeździmy na prawdziwej desce? Dlaczego na olbrzymim, trzysegmentowym ekranie EA jednym z najczęściej puszczanych filmików był trailer EA Sports Active: More Workouts? Dlaczego na stoiska poświęcone Guitar Hero 5, Rock Band: Beatles, DJ Hero waliły tłumy (z czego większość świetnie znająca mechanikę tych gier)? Odpowiedzcie sobie sami.

  • Rynek MMO i Social Gaming jako pełnowartościowa część tego rynku. Gry MMO doczekały się na targach oddzielnej sali, w której znajdowały się m.in. AION (jedno z najlepiej prowadzonych stoisk na targach – ciągły tłum), Warhammer online, EVE online i kilka innych. Niemniej, to co mnie uderzyło to obecnośc na tej sali takich firm jak Gameforge i Gamigo, które prezentowały swoje portfolio dokładnie obok gigantów MMO. Wniosek z tego jeden. Tzw. social games nie potrzebują tak naprawdę żadnej nowej niszy na rynku, bo chociaż różnią się niektórych założeniach od swoich odpowiedników MMO, de facto opierają się na niemal identycznych zasadach. I GamesCom to bodaj pierwsze targi, które w tak wyraźny sposób połączyły te dwa gatunki gry sieciowej. Niemała w tym pewnie zasługa faktu, że wiele firm spod znaku „social” to firmy niemieckie.

  • Echa sukcesu iPhone’a. Wydawałoby się, że odbywające się w zeszłym miesiącu targi GCO (Lipsk) poświęcone rozwiązaniom mobilnym i sieciowym wyczerpią potrzebę tej tematyki na targach gier. Nic bardziej mylnego. Na GamesCom bez trudu można było znaleźć gry na iPhone, iPod touch czy telefony Nokii (oddzielne stoisko Nokia games). Co za tym idzie segment „handheldów” został mocno zasilony na targach.

Wiem, że kilka osób mocno polemizowało z tezami jakie postawiłem w Extrimowym felietonie. No cóż, polecam wizytę na targach za rok – jestem przekonany, że znajdą tam one jeszcze mocniejsze potwierdzenie. Kilka rozmów z dziennikarzami w czasie targów tylko potwierdza moje teorie.

2. Polska branża na GamesCom.

Tutaj dość krótko i w zasadzie w dwóch perspektywach:

  • Prasa/media. Obecność widoczna. W zasadzie wszystkie liczące się media z naszego kraju były na targach. Sam spotkałem się bądź widziałem w przelocie ludzi z Polygamii, Wp, Gier Online, Psx Extreme, Hypera i kilku innych, mniejszych serwisów. W necie pojawiają się bardzo ciekawe relacje, widać że ekipy z Polski włożyły dużo pracy by relacjonować wszystko na bieżąco. Gratulacje i pozdrowienia dla wszystkich, których spotkałem i tych, na których nie trafiłem.

  • Polska branża wydawnicza. Tu już zdecydowanie słabiej. Pierwszym co rzucało się w oczy był brak stoiska CD Projekt RED, które co roku było nieoficjalnym miejscem spotkań polskiej branży (wiem bo sam je przez kilka lat organizowałem;). Powodów nieobecności firmy jest zapewne sporo. Jeśli ktoś nie śledził kiepskich informacji na temat CDP może nadrobić zaległości np. w serwisie Polygamia (przy okazji, pozdrowienia dla redaktora Gnypa , którego nos dziennikarski nie ma sobie równych w branży, szczególnie gdy chodzi o afery związane z CD Projekt;). Dość powiedzieć, że powodów nieobecności mogło być sporo, na czele z decyzją o zawieszeniu konsolowego Wiedźmina (tamat również mistrzowsko „zwęszony” przez Polygamię).

    Jeśli chodzi o Ubisoft i Sony (pozdrowienia Krzychu na nowej drodze!) to polscy przedstawiciele tych firm owszem byli na targach, ale albo biegali ze spotkania na spotkanie albo byli doklejeni do międzynarodowych stoisk swoich firm. Swoje stoiska w strefie biznesowej miały za to firmy Techland i City Interactive, co cieszy bo firmy te coraz bardziej zadomawiają się na targach growych.

Ogólne moje wrażenie (być może błędne, zastrzegam się) jest jednak takie, że polska branża wydawnicza cały czas bardziej obecna jest na korytarzach targów niż w miejscach gdzie można przyjąć potencjalnych partnerów biznesowych. W sumie, nawet mimo kryzysu, to może dziwić. Niemcy to kraj położony blisko –  koszta transportu, choć poważne, nie są nie do przejścia. W okresie gdy kilka polskich  firm ma problemy z licencjami (a wiem z dobrych źródeł, że są to poważne problemy) warto byłoby pomyśleć o jakiejś formie biznesowej promocji. Koszt business booth to nie są jakieś kosmiczne pieniądze. Wspomniałem o CDP, ale jest przecież i LEM i Cenega (choć akurat w przypadku tej firmy licencyjne sukcesy ostatniego roku są bardziej niż widoczne) i Nicolas Games… gdzie oni są? Być może kogoś przegapiłem w salach biznesowych ale wydaje mi się, że szukałem dokładnie. Gdzie się wystawiać jak nie u naszych sąsiadów?

Podsumowując. Targi jako takie zdały egzamin. Przynajmniej w mojej, siłą rzeczy ograniczonej do subiektywnych doznań;), ocenie. Nie okazały się, tak jak to czasem bywało wcześniej, jedynie popłuczynami po E3 (vide premiera grywalnej wersji Diablo 3). Poza tym, niemiecki GamesCom (a kiedyś GC) ma jedną niepodważalną zaletę. Jest otwarty dla graczy (jak wiadomo targi w LA są tylko dla branży). A to właśnie interakcja setek grających ludzi z konkretnymi tytułami, weryfikuje te tytuły. W Kolonii widać było wyraźnie, które gry cieszą się poważaniem graczy i jest to na pewno jakiś kierunek dla wydawców.

 IMG_1353

Na koniec jakże rozkoszne geek-zdjęcie. Niczym klasyczny targowy nerd strzeliłem sobie fotkę z przemiłą hostessą;). 

Reklamy

RAPORT „POLSKI RYNEK GIER KOMPUTEROWYCH 2009”

2009/08/16 70 Komentarzy

 

„There ain’t no gettin’ offa this train we on!!” (Gra: Final Fantasy VII)

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce zeszłoroczny raport serwisu Money.pl, zawierający dość powierzchowną analizę i prognozy dla rynku gier komputerowych w Polsce na rok 2009. Możecie go przejrzeć np. tutaj. Lektura tego raportu skłoniła mnie do kilku przemyśleń, które na pewno będę rozwijał w kolejnych wpisach. Jest jednak kilka ogólnych wniosków, które nasuną się każdemu, średnio obytemu w branży czytelnikowi. Bez specjalnego wchodzenia w szczegóły można powiedzieć, że:

  • Lektura raportu uświadamia przede wszystkim jedną smutną prawdę: W Polsce nie istnieją obiektywne badania dotyczące branży gier. Cały raport opiera się na danych i informacjach wyciągniętych przez autorów z polskich firm wydawniczych: CD Projekt, Nicolas Games i City Interactive. Jaki ma to wplyw na rzetelność raportu? Ogromny.

 

  • Dziwi brak informacji ze źródeł takich gigantów jak Electronic Arts Polska i Cenega. Być może to niechęć firm do dzielenia sie informacjami wewnętrznymi, być może zaniedbanie autorów. W zamian za to mamy dane z Nicolas Games (firmy, której do gigantów jednak daleko) i City Interactive, firmy prężnej, notowanej na GPW, ale działającej jednak w nieco innym segmencie rynku niż konkurencja (wyraźna różnica polityki cenowej).

 

  • Nieco śmieszą niektóre wykresy w raporcie – np. „Sprzedaż gier w Polsce”:

Sprzedaż gier w Polsce

Wykres ten powinien nazywać się „Rekordy sprzedaży gier w Polsce” ponieważ poszczególne statystyki odnoszą się do kolejnych rekordów sprzedaży. Co ciekawe pierwszy słupek to faktycznie „średnia” sprzedaż gier do roku 1998. Ale już kolejne nie mają nic wspólnego z jakąkolwiek „średnią”. 1998 rok to 18 tysięczna sprzedaż gry Baldur’s Gate. 2002 to przełomowa, rekordowa sprzedaż Heroes of Might & Magic IV. A 2007, wiadomo – absolutnie bestsellerowy Wiedźmin. Niemniej, z wykresu wynika, że w 2007 roku sprzedaż gier wynosiła ok. 150 tyś. na grę, co jest jawnym absurdem. Oczywiście, domyślam się, że to nie wynik celowej manipulacji a raczej niezręczne podanie danych czytelnikowi. Niemniej, poważny błąd.

Jesli chodzi o sprzedaż gier w 2008/2009, to poza totalnymi hitami  jak Fallout 3 (Cenega), GTA 4 (Cenega) czy Empire: Total War (CD Projekt) – rzadko kiedy osiąga ona pułap ponad 15-20 tyś. sprzedanych sztuk (w wydaniu premierowym). Do tego dochodzą oczywiście re-releasy, które często znacznie podbijają premierową sprzedaż, ze względu na niższą cenę. Dobrym przykładem jest właśnie Wiedźmin, który dzięki rozmaitym wydaniom (platyna, edycja rozszerzona) od dłuższego czasu ma już na koncie ponad milion sprzedanych egzemplarzy na świecie.

  • Jeśli chodzi o ogólne prognozy raportu to oczywiście, jako że powstał on przed kryzysem, nie należy ich brać specjalnie poważnie (i nie ma tu żadnej winy autorów, co warto zaznaczyć). Pierwsze półrocze 2009 było dla branży gier ciężką próbą, co do tego nie ma wątpliwości. Od miesięcy dochodzą informacje o zwolnieniach w niemal wszystkich firmach branżowych w Polsce, a jeśli wierzyć ekonomistom – najgorsze ma dopiero nadejść. Już w tej chwili pracy szuka masa specjalistów (zarówno marketing/PR/product managerów jak i developerów: programistów, designerów, grafików itp.), którzy zostali bez pracy po redukcjach w branży. Firmy radzą sobie na różne sposoby: ograniczenia kosztów związanych z produkcją gier (np. tańsze pudełka, uboższa zawartość poszczególnych edycji), pierwsze nieśmiałe kroki na rynku dystrybucji elektronicznej (Good old games od CD Projekt), czy też duże cięcia w nakładach na marketing (porównajcie ilość reklam w pismach branżowych sprzed pół roku i teraz).

Biorąc pod uwagę obecną sytuację kryzysową trzeba sobie jasno powiedzieć, że raport niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, którą miał w założeniu opisywać. Niemniej jednak, dobrze że serwis Money.pl zajął się tematem bo być może przetrze szlak bardziej szczegółowym badaniom naszego rozwijającego się rynku. No i najważniejsze – rynek gier jak powietrza potrzebuje danych obiektywnych! Informacje od wydawców są niezwykle ważne, ale nie mogą być jedyną podstawą konstruowania raportów branżowych.

Jak wspomniałem na początku, na pewno rozwinę kilka wątków wynikających z raportu w kolejnych wpisach – jest z czym dyskutować i co oceniać.